12 grudnia 2013

Buty EMU - czy warto?

Zdaję sobie sprawę, że ten temat nie bardzo ma jakikolwiek związek z kosmetykami, ale pomyślałam, że skoro mamy zimę i któraś z Was jeszcze nie zakupiła butów to ten post może się przydać :)

Zawsze marzyłam o kupnie butów EMU, zachęcały mnie opinie o tym, jakie są wygodne i ciepłe - po prostu stworzone na zimowe dni. W zeszłym roku trafiłam na okazję i nabyłam je za około 350 złotych. Nie zastanawiałam się zbyt długo nad modelem. Marzyły mi się w kolorze ciemny brąz, za kostkę. Jakie były moje oczekiwania? Niezniszczalne buty, idealne na mrozy, pięknie prezentujące się na nodze. W końcu za taką cenę czegoś człowiek wymaga od producenta.. Co mi w tych butach nie pasuje? Otóż pierwszą rzeczą. na której się zawiodłam, było to, że buty rzekomo nie przemakają po impregnacji.. Impregnowałam je kilkakrotnie i niestety za każdym razem problem się powtarzał. Na szczęście buty nie przemakały całe, jedynie ta część przy palcach. Jednak to mnie nie satysfakcjonowało. Starałam się unikać zasp, iść odśnieżonym chodnikiem, aczkolwiek nie zawsze mi się to udawało ;) Kolejnym problemem, który się pojawił było prucie się szwu przy górnej cholewce. Buty nabyłam w sklepie internetowym, dlatego z problemem poradziłam sobie sama, ponieważ nie chciałam się w grudniu pozbawiać zimowego obuwia na rzecz reklamacji.. Jednak tu także się zawiodłam, bo gdzie jakość, której wymagamy płacąc taką kwotę? Zauważyłam również, że wełna nie dość, że się ugniata, to jeszcze wyciera i po roku posiadania tych butów, wyglądają one w środku tak: 


paskudnie, prawda? :) producent oferuje wełniane wkładki, jednak ich koszt wynosi 100zł - dziękuję bardzo :) Poradziłam sobie stosując zwykłe, ocieplane, których koszt waha się w granicach 5-10 złotych. Ostatnią rzeczą, która boli mnie najbardziej, są przebarwienia, spowodowane w sumie to nie wiem czym. Zalecałam się do rad producenta, dbałam o buty, czyściłam je i impregnowałam, a po zeszłej zimie wyglądają tak: 


W jednych miejscach jasne, w drugich ciemne.. Najlepiej problem ukazuje widok na buty od tyłu:

(wokół znaczka widać kolor, w jakim powinny być całe buty)

Jednolity kolor mają tylko po przetarciu wilgotną szmatką. W tym roku zaryzykowałam i wrzuciłam je do pralki, bo już nie mogłam znieść ich widoku. Stwierdziłam, że gorzej być nie może i miałam rację. Buty po praniu wyglądały zdecydowanie lepiej, jednak wystarczyło parę wyjść, aby ich stan ponownie się pogorszył. Jeśli chodzi o ich zalety to są to najwygodniejsze buty, jakie kiedykolwiek miałam i rzeczywiście trzymają ciepło. Stopa Ci w nich nie zmarznie. Jednak jestem rozczarowana, bo za tę cenę liczyłam na coś porządniejszego. Miałam nadzieję, że nie będą to tzw. "jednosezonówki". Wiem, że w przyszłym roku już na pewno w nich nie wyjdę, bo będą wyglądały koszmarnie. Jeśli chodzi o zakup nowych to nie wiem czy w przyszłości się na nie zdecyduje. Nie uważam za słuszne wydawanie co roku 300zł (lub nawet więcej) za buty, które po jednym sezonie będą wyglądały tak jak obecnie wyglądają moje. Jaką mam pewność, że kupując Stingery ich żywotność będzie dłuższa? Zdaje sobie sprawę, że buty zostały wyprodukowane w słonecznej Australii, w której ludzie nigdy nie widzieli śniegu na oczy, ale myślę, że tak czy owak, powinny być wytrzymałe również w takich warunkach klimatycznych jak nasze. Skoro się do tego nie nadają, to co robią w sprzedaży? Oczywiście znam osoby, które te buty noszą już trzeci rok i nic im się z nimi nie dzieje.. Może po prostu ja trafiłam na jakiś felerny model?:) Kto wie..
A Wy jakie macie doświadczenia z Emu? 
Buziaki, 

1 komentarz:

  1. Ja posiadam UGG i są świetne .Mam je już drugi sezon i myślę że spokojnie jeszcze wytrzymają kolejne dwa...

    OdpowiedzUsuń