2 stycznia 2014

Revlon Colorstay vs. Loreal True Match - który lepszy dla skóry z niedoskonałościami?


Wierną posiadaczką podkładu Revlon jestem już od ponad roku, jednak non stop szukam podkładu idealnego. Niedawno byłam na zakupach w drogerii Hebe, a że w buteleczce ubywa produktu to postanowiłam kupić nowy. Niestety okazało się, że nie ma mojego odcienia 180 Sand Beige, a w promocji był Loreal True Match, no to stwierdziłam - czemu nie?


W drogerii byłam zachwycona testerem: jasny kolor, gęsta konsystencja, satynowe wykończenie. Jakież było moje zdziwienie gdy dotarłam do domu? Loreal True Match na pewno nie jest podkładem, który mogę zaliczyć do gęstych. Jego konsystencja jest niewiele lepsza od Maybelline Affinitone. Krycie? Odpowiedzcie sobie na to pytanie same. Mam cerę mieszaną, ze skłonnością do pojawiania się na niej wyprysków, więc jedna warstwa tego produktu niestety nie wystarcza. Kolor okazał się za jasny i to o wiele za jasny w porównaniu do Sand Beige. Zresztą zobaczcie same:



Najgorszą wadą tego produktu nie jest jednak jego słabe krycie czy zbyt jasny kolor, a mianowicie to, że po 2-3h zaczynam się świecić w strefie T. Dawno tego nie doświadczyłam, także jak spojrzałam w lustro to byłam po prostu w szoku. 2h... Przypudrowanie niewiele daje, bo za którymś razem twarz wygląda nienaturalnie. Ponadto podkreśla suche skórki. Po pierwszej aplikacji tego podkładu nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać, bo wyglądałam koszmarnie. Potem zakupiłam peelingi enzymatyczne i teraz jakoś ta twarz wygląda. 

Co mogę powiedzieć o Revlonie? Na pewno jest to na dzień dzisiejszy mój ulubiony kosmetyk. Ma świetne krycie, bogatą gamę kolorów, jego konsystencja jest gęsta, jest wydajny. Jedyną wadą jest brak pompki, jednak nauczyłam się z tym żyć.

Porównując? Podkład Loreal True Match mogę nakładać warstwowo, w przypadku Revlonu to nie działa - robią się smugi i efekt maski. Jak na razie staram się mieszać te dwa podkłady - taki mix wychodzi całkiem nieźle. Tak czy owak, jestem zdania, że mój ukochany podkład postanowił mi zrobić psikusa i skłonił mentalnie do kupna True Match, żebym pożałowała tej drobnej zdrady. Nie zmienia to faktu, że w niedalekiej przyszłości mam zamiar kupić podkład Pierre Rene. Latem zostałam już jego posiadaczką, jednak kolor okazał się zbyt ciemny i przestałam go używać. Zobaczymy jak będzie się sprawował w porównaniu do niezastąpionego Revlonu. 


Buziaki,



4 komentarze:

  1. Revlon jest także moim ulubionym podkładem:) jak na razie niezawodny i najlepszy z tych wszystkich, które używałam. Również mam zamiar sprawdzić podkład Pierre Rene ;) Ponoć jest odpowiednikiem CS, tak gdzieś wyczytałam;) Zobaczymy:)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podkład z Revlon,jednak nie spisał się u mnie.Moim idealnym podkładem jest Vichy Dermablend,polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Który dokładnie odcień z Loreala tutaj opisujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Używałam Revlona dość długo i ostatnio odważyłam się ponownie przetestować coś innego. Okazało się, że Pierre Rene w kolorze Campagne to strzał w dziesiątkę! Tym sposobem do Revlona już nie wrócę, gorzej się go rozprowadzało i słabiej krył tworząc czasami smugi. ;)

    OdpowiedzUsuń